niedziela, 24 maja 2020

Benn i Nietzsche


Gottfried Benn: Turyn I

„Podeszwy zdarłem sobie do imentu”,
Napisał wielki geniusz z rozżaleniem
W ostatnim liście resztką atramentu,
Nim go zabrali na psychiatrię w Jenie.

Nie mogę już kupować żadnych książek,
W księgarniach więc przeważnie czas mi płynie:
Notatki – potem szybko coś przekąszę: 
Tak mi mijają teraz dni w Turynie.

Podczas gdy pleśń szlachetna Europy
Ciągnęła soki z Bayreuth, Pau, Epsomu,
On dorożkarskie konie obejmował,
Nim go gospodarz zaciągnął do domu.

Przeł. Tomasz Ososiński

środa, 20 maja 2020

Wtorek z gitarzystami

Zawsze bardzo lubiłem zabawy typu - najlepsza płyta w 1980 roku, najlepszy wokalista, najlepsza solówka itp. Chyba wciąż to lubię, dlatego chciałbym przedstawić (w odcinkach) kilku moich ulubionych gitarzystów. Oczywiście, Hendrix i Montgomery są najwięksi. Ale mam innych faworytów. Niestety, głównie martwych lub mocno już poświałych. Prawie nie słucham nowej muzyki, wyznając kult "kiedyś to była muza".  

Na początek (niech będzie to miejsce 10) ex aequo dwóch Panów. Pierwszy z nich pochodzi z Mali,  największego zagłębia muzycznego na świecie, a nazywa się Ali Ibrahim "Ali Farka" Touré. Drugi z kolei - to amerykański gitarzysta, Ry Cooder.

Już nie pamiętam, kiedy usłyszałem pierwszy raz Touré. Dobrze zaś przypominam sobie świetny film "Paryż,Teksas", do którego Cooder napisał znakomitą muzykę. Słychać w ich gitarach słońce i piasek pustyni. I ta technika slide.

Cooder, który bardzo często poszukiwał "korzennych" muzyków, nagrał (także wyprodukował) płytę z Touré. Talking Timbuktu ukazała się w 1994 roku. Genialna płyta. Oto ostatni utwór "Diabary"


sobota, 16 maja 2020

Cytaty, które lubimy.

Cytaty, które lubimy.
Tym razem z książki Aravinda Adigi ("Między zabójstwami". Przeł. Agnieszka B. Ciepłowska. Prószyński i Sk-a. Warszawa 2009). Znakomity pisarz. Wart przeczytania jest zwłaszcza jego debiut "Białe tygrys".
„W końcu święta kobieta zasnęła. Jej chrapanie przepełniało duszę kucharki strachem. Autobus podskakiwał na nierównej drodze, a Jayamma zastanawiała się, jak też ją ukarzą bogowie. Kim będzie w następnym wcieleniu? Karaluchem? Rybikiem cukrowym mieszkającym w starej księdze? Glistą? Larwą w stercie krowiego łajna? A może czymś jeszcze gorszym? Raptem przyszła jej do głowy dziwna myśl.
Jeśli nagrzeszy w tym życiu dość dużo, może w następnym urodzi się jako chrześcijanka?
Od razu zrobiło jej się lżej i weselej. Natychmiast przysnęła.”

wtorek, 8 stycznia 2019

Czym jest filozofia?

Czytając Pounda pozwoliłem sobie na małą ingerencję w jego tekst.

"Tylko wtedy, gdy kilku ludzi, którzy WIEDZĄ, zbiera się i dochodzi do SPRZECZNYCH wniosków - rodzi się jakakolwiek filozofia".

sobota, 22 grudnia 2018

Muchomorki białe

Egon Bondy

Myślę o Mirce –
co też robi –
że z Kochem pije
niebiańskie piwo.

[Przeł. L. Engelking]

Mirka Benešová – młoda dziewczyna poznaje w Pradze muzyka Mejle Hlavse – jednego z najważniejszych muzyków Czechosłowackiej sceny muzycznej (Plastiki, DG 307, Půlnoc). Tworzą piękną parę.
Po kilka latach rozstaje się z Hlavsą i wiąże się z beatinkiem Milanem Kochem – biorą ślub.
Pewnego listopadowego wieczora Mirka Kochova z mężem czekali na tramwaj. W pewnej chwili straciła z oczu swego męża. Szukała go całą noc. Po kilku godzinach znaleziono jego rozjechane ciało w tunelu.
Swe życie poświeciła odnalezieniu, opracowaniu i wydaniu poezji Kocha. Zrealizowała cel. Pierwsze wydanie dorobku męża rozdała znajomym.
Pewnego dnia dwudziestoczteroletnia Mirka Kochova dopisała krzyżyk do swego nazwiska na skrzynce pocztowej, wróciła do mieszkania i odkręciła gaz.

Poeta, filozof Egon Bondy napisał tekst. Hlavsa – muzykę.



Člověk ze zoufalství,
Snadno pomate se
Muchomůrky bílé,
budu sbírat v lese
Muchomůrky bílé,
Bělejší než sněhy
Sním je k ukojení,
Své potřeby něhy
Neprocitnu tady,
Až na jiným světě
Muchomůrky bílé,
budu sbírat v létě
Muchomůrky bílé, muchomůrky bílé
Muchomůrky bílé

czwartek, 13 grudnia 2018

O (istocie) muzyki


Autor - dzieło - odbiorca. Który element jest najważniejszy w artystycznym procesie. Może wszystko jest ważne? Za Georgiem Steinerem stawiam proste pytanie: „Dlaczego właściwie G-moll miałoby być »kluczem smutku«?. No właśnie, dlaczego? Jeżeli odpowiemy na to pytanie, to rozjaśni się również nasz estetyczny dylemat. 


Do poczytania:
G. Steiner: Zerwany kontrakt. Przeł. O. Kubińska. Warszawa 1994.

wtorek, 30 stycznia 2018

Filozofia mody, filozofia stylu (5)

Od Gargamelli

Dziś filozoficzny dowód na to, że (modowe) perpetuum mobile jest nie tylko możliwe, ale także jak najbardziej realne:

„W dniach mego dzieciństwa, pamiętam, widziałem ludzi małych i wielkich, którzy mieli wszystkie końce szat pocięte we wszystkich częściach, tak od głowy, jak od stóp i z boków; i tak piękny zdał się ów wynalazek w owym okresie, że cięto jeszcze wymienione strzępy i noszono kaptury i trzewice i czepce w sposób podobny pocięte, że wychodziły z głównych szwów szat, w różnych barwach.
A potem widziałem trzewiki, berety, mieszki, broń – którą noszono dla napaści – kołnierze ubrań, końce kaftanów od nóg, ogony szat, a nawet w końcu usta tych, którzy chcieli być piękni, zaostrzone w długie i ostre dzioby.
W innym okresie zaczęły róść rękawy i stały się tak wielkie, że każdy dla siebie był większy od sukni; potem zaczęły się wznosić szaty wkoło szyi, tak, że na końcu zakryły całą głowę; potem zaczęto ją rozdziewać do tego stopnia, że szaty nie mogły się utrzymać na ramionach, bo na nich nie leżały.
Potem szaty zaczęły się tak przedłużać, że ludzie mieli ustawicznie ramiona obarczone sukniami, by ich nie deptać nogami; potem doszły do takiej krańcowości, że odziewały tylko do biódr i do łokci, a były tak ciasne, że cierpiano z powodu nich wielkie męki, a wielu ginęło pod niemi; a stopy były tak ściśnięte, że palce kładły się jeden na drugim i obciążały nagniotkami”.

Ten jakże radosny opis pochodu trendów rodem z renesansowych Włoch, pochodzi z książki:

Leonardo da Vinci: Pisma wybrane. Wybór, układ, przekład i wstęp Leopolda Staffa. Tom I. Warszawa–Kraków 1930.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

I'm in love with a Jacques Derrida

Walijskiego muzyka Greena Gartside'a, lidera założonego w 1977 roku zespołu Scritti Politti, z pewnością można zaliczyć do grona najbardziej oczytanych muzyków. A że muzyka to nie sport, to konkurencja nie odstaje.

Na pierwszym albumie "Song of Remember" (1982) znalazł się utwór pod tytułem Jacques Derrida. Myślę, że piosenka wciąż dobrze brzmi. Ale liczą się także słowa. Nie będę dokonywał dekonstrukcji tekstu (patrz niżej), powiem jednak o czymś innym.

Proszę sobie wyobrazić, że słynny (być może także i Cardiff) filozof Jacques Derrida spotkał się z muzykiem. W paryskiej kawiarni porozmawiali sobie między innymi o ekspresji w muzyce. Derrida powiedział, że to, co robi Walijczyk jest częścią tego samego projektu zniszczenia. Jest to ten sam dekonstrukcyjny nastrój – choć w muzyce przejawia się on inaczej. To, co niepokojące zawsze stanowiło doświadczenie dla popu. I tak oto muzyka pop wstąpiła na pierwszy front w walce przeciw logocentryzmowi.

Może zastanawia Państwa dziwna nazwa zespołu. I tu jeszcze raz znajdujemy potwierdzenie oczytania Greena Gartside’a.

 Oto fragment tekstu:

I'm in love with the bossanova
He's the one with the cashanova
I'm in love with his heart of steel
I'm in love
I'm in love with the bossanova
He's the one with the cashanova
I'm in love with his heart of steel

I'm in love

How come no-one ever told me
Who I'm working for
Down among the rich men baby
And the poor

Here comes love for ever
And its here comes love for no-one
Oh here comes love for Marilyn
And it's oh my baby oh-oh my baby
What you gonna do?
In the reason - in the rain

Still support the revolution

I want it I want it I want that too
B'baby B'baby it's up to you
To find out somethin' that you need to do
Because

'm in love with a Jacques Derrida
Read a page and know what I need to
Take apart in my baby's heart
I'm in love
I'm in love with a Jacques Derrida
Read a page and know what I need to
Take apart in my baby's heart
I'm in love

To err is to be human
To forgive is too divine
I was like an industry
Depressed and in decline

A tu piosenka:



Do posłuchania:
Sctitti Polliti: Song of Remember (1982)

Do poczytania:
J. Derrida: O gramatologii. Przeł. B. Banasiak. Warszawa 2011.