środa, 25 listopada 2020

Wtorki z gitarzystami

Nadszedł czas ujawnić mojego najulubieńszego gitarzystę. Wygrał irlandzki chłopak we falneli, od którego zioneło morze whisky (niestety, to go zgubiło). Wybitny. Przypominam całą dziesiątkę. Myślę o kolejnym cyklu, ale nie zapominam, że to blog o książkach i filozofii. 


10 Ali Farka Toure/Ry Cooder

9 Jeffie Buckley

8 Neil Young

7 Lindsey Buckingham

6 Barthélémy Attisso

5 Steve Howe

4 Jimmy Page

3 Frank Zappa

2 Johny Marr

1 Rory Gallagher




czwartek, 19 listopada 2020

Wtorki z gitarzystami

Miejsce drugie na mojej liście: Johnny Marr. Nie załapałem się na pokolenie The Beatles, dlatego moimi Beatelsami byli Kowalscy. A Marr stanowi najlepsze połączenie Harrisona i Davisa (The Kinks). Mistrz.









 

niedziela, 8 listopada 2020

Raskolnikow z Rodos

 Coś jest na rzeczy.

Nabokov o Dostojewskim. 

“Czytelnicy nierosyjscy nie widzą dwóch rzeczy, że mianowicie nie wszyscy Rosjanie uwielbiają Dostojewskiego tak jak Amerykanie i że ci, którzy go uwielbiają, czczą go jako mistyka, nie zaś artystę. Dostojewski był prorokiem, tandetnym dziennikarzem i żałosnym komediantem. Przyznaję, że niektóre wymyślone przez niego sceny, niektóre z tych straszliwych, farsowych awantur są niesłychanie zabawne. Ale ci wrażliwi mordercy i uduchowione prostytutki są nie do wytrzymania nawet przez chwilę – w każdym razie dla tego tu jedynego czytelnika” 


Raskolnikow wg Shmarinova (1935)



V. Nabokov: Własnym zdaniem. Przeł. M. Szczubiałka. Warszawa: Wyd. Aletheia, 2016, s, 55.

niedziela, 11 października 2020

Wtorki z gitarzystami

Wracam do swoich ulubionych gitarzystów. Czas na podium. Miejsce trzecie - Frank Zappa. Bez niespodzianki. Taki fragmencik o muffinowym człowieku (+ Adrian Belew)




piątek, 14 sierpnia 2020

Cytaty, które lubimy

 Z listów Jakobsona do Kruczonycha. 

Dotyczy nie tylko poetów. 

„Gdy poeta za dużo żre (obojętnie, czy jest bogojadem, ludojadem, czy samojedą), to jego wiersze okazują się 1) ekskrementami… […] 2) wymiocinami".

czwartek, 23 lipca 2020

Refleksje z filozofii języka


Miroslav Holub

Krótka refleksja o słowie ból

Wittgenstein powiada: słowo Boli zastąpiło
płacz i okrzyki bólu. Słowo Ból
nie wyraża bólu, ale go zastępuje
Stąd nowe zachowanie
w razie bólu.

Słowo wchodzi pomiędzy nas i ból
jak otrzewna ciszy.
Jest wyciszeniem. Jest igłą,
która wypruwa ścieg
pomiędzy krwią a gliną.

Słowo jest pierwszym kroczkiem
wolności
od siebie.
Pod warunkiem, że wokół
są inni.

Przeł. Józef Waczków

środa, 15 lipca 2020

Wtorki z gitarzystami

Zbliża się do końca cykl z moimi ulubionymi gitarzystami. Pozostało jeszcze czterech. Dzisiejsza prezentacja będzie zagadką. Ponieważ mój bohater jest gitarzystą tak znanym i docenianym (mam nadzieję), to zagadka jest czystą formalnością. 

Oto fragment bardzo znanego (mam nadzieję) filmu. Główny bohater filmu (rzecz dzieje się Londynie) przypadkiem (czyżby) trafia na koncert. A na scenie zespół z dwoma gitarzystami. Chodzi mi o wyższego, bruneta, grającego na białej gitarze. Tym razem występuje w roli drugoplanowej (w tej kategorii też dają Oscary). Jednak po głowie krążył mu już plan założenia nowej kapeli - tylko z jednym gitarzystą. Znakomita scena.



środa, 8 lipca 2020

Wtorki z gitarzystami

Jednym z najważniejszych znaków firmowych zespołów grających tzw. rocka progresywnego (muzyka dla wrażliwych - jak reklamowała to pewna firma, sprzedająca kasety magnetofonowe), jest pewien poziom wyszkolenia muzycznego. Jeśli chcecie grać piosenki, które trwają po pół godziny, to naprawdę musicie jakoś wypełnić ten czas. Popisy na klawiszach, perkusji, potem jeszcze raz klawisze, wokalizy i oczywiście niezliczone akrobacje gitarzystów.  
Kiedyś byłem wielkim fanem tego typu muzyki, dziś nie jestem w stanie wysłuchać nawet Pompejów (nie jestem już pewnie taki wrażliwy). Nuda. Rock progresywny znudził nawet samych muzyków, którzy przeszli w stronę rocka eksperymentalnego czy jazzu.

Niemniej jednak Latimer, Gilmour, Fripp, Rothery, Akermann, to w swoim fachu - mistrzowie. Z całej tej grupy, wybieram - mojego faworyta - Steve'a Howe'a. Fantastycznie długie palce. 


wtorek, 30 czerwca 2020

Kto się boi Immanuela Kanta? Cz. 18

Wracam do mojego starego cyklu, chociaż studenci już nie boją się Kanta. Nikogo się nie boją. Wracam fragmentem z Wielimira Chlebnikowa. Interpretację pozostawiam czytelnikom, ja boję się spróbować:  

"Marzę o wielkim ognisku z książek. Żółte iskry, zwinny ogień, przezroczysty popiół, rozsypujący się od dotknięcia, a nawet oddechu, popiół, na którym można jeszcze odczytać poszczególne strofy, słowa chwały lub pychy - wszystko zmienia się w czarny, piękny, rozjarzony od wnętrza ogniem kwiat, wyrosły z książek ludzkich, jak kwiaty przyrody wyrastają z ksiąg ziemi, grzbietów jaszczurów i innych zwierząt wykopaliskowych. I wtedy, jeżeli na bryle płonących stron przypadkiem zostanie słowo: Kant, to ktoś znający narzecze szkockie, przetłumaczy to słowo na 'szewc'. To wszystko, co pozostanie z myśliciela. Wzniósł on nierękodzielny pomnik ograniczoności swego narodu. Zresztą, czy był on myślicielem?".


W. Chlebnikow: Rozmowa dwóch osób. Przeł. J. Śpiewak. W: W. Chlebnikow: Włamanie do wszechświata. Poezja i proza. Wybór i przekład Anna Kamieńska i Jan Śpiewak. Wydawnictwo Literackie: Kraków 1972, s. 28.