Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Graff. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Graff. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 listopada 2014

Feministka – też matka

Moje feministyczne przekonania zaczęły się kształtować w okolicach 2001 roku, na co niewątpliwie wpłynęła lektura dopiero co opublikowanej wówczas książki Agnieszki Graff Świat bez kobiet. W zebranych w niej tekstach, Graff wykładała swoją koncepcję feminizmu – opartego na postulacie równości i samorealizacji, które powinny być dostępne dla każdego, niezależnie od płci. Polemizowała z tezami radykalnych środowisk feministycznych, pokazując na każdej stronie, że feminizm nie wymaga walki z całym światem (ani nawet z jego częścią…), a wręcz przeciwnie – że jest sposobem przekształcania go poprzez drobne ale konkretne działania, przez pracę nad kształtującymi naszą kulturę mechanizmami, nad językiem, mentalnością.

Tak pojmowane feministyczne oddziaływanie na rzeczywistość wymaga czasu, ale także cierpliwego punktowania słabych (czyt. sprzyjających nierównościom lub kształtujących je) elementów naszego codziennego życia. Wymaga także oddolnego organizowania się środowisk podzielających pewne idee oraz pozyskiwania dla nich coraz szerszych kręgów. Wymaga podejmowania dyskusji – tak przecież wykuwają się nowe koncepty i przekształcają stare.

W takich działaniach Graff bierze aktywny udział – publikując (książki, artykuły, felietony) i dyskutując – na przykład podczas Kongresów Kobiet, których organizacja jest niewątpliwym osiągnięciem polskiego ruchu kobiecego. Żywo uczestniczy także w dyskusjach wewnątrz polskiego środowiska feministycznego – które wcale nie jest ideowym monolitem – niekiedy traktując je jako mrowisko, w które warto włożyć kij niemałych rozmiarów.

Takim kijem była w tym roku książka Matka feministka. Składają się na nią w dużej mierze felietony pisane przez Graff do magazynu „Dziecko” podczas urlopu wychowawczego. Są także wystąpienia wygłaszane przez nią na kolejnych Kongresach Kobiet. Książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie – sprzyja temu felietonowy styl: żartobliwy, okraszony przykładami. Nie znaczy to jednak wcale, że takie są problemy w niej poruszone. Ani że zasługują one na takie właśnie potraktowanie.
Tak jak w Świecie bez kobiet mieliśmy celny opis polskiej rzeczywistości publicznej, jako męskiego świata, tak z nowej książki Graff wyziera Polska, w której nie ma miejsca dla matek. Dyskryminują je pracodawcy, ustawodawcy, a nawet środowiska feministyczne, dla których – jak wywodzi Graff – temat matek nie istnieje. Istnieją tylko indywidualistki – kobiety sukcesu, przebijające się z mozołem przez szklane sufity. Tymczasem rodzina jest przecież sprawą wszystkich – bo jest wszystkich udziałem. I jeszcze jedno – Polska myśli: „macierzyństwo” – a tymczasem powinna myśleć: „rodzicielstwo”, bo tylko to da nam polską rzeczywistość równych szans i równych możliwości.

Na koniec krótki cytat z książki (i siostrzany prztyczek w nos):
„Opieka nad małym dzieckiem pochłania ogromne ilości czasu, energii i funduszy, a także emocjonalnego zaangażowania. Tak dużo, że na niewiele innych spraw tych zasobów starcza. Wszystko to dzieje się w kulturze, która ten gigantyczny wysiłek lekceważy, traktując opiekę nie jako pracę, ale jako »naturalne kobiece zajęcie«, nieistotną krzątaninę. Ignorując ten wymiar kobiecej egzystencji lub zajmując się nim czysto teoretycznie i na chłodno, ruch kobiecy de facto godzi się na niechęć ze strony dziewczyn i kobiet, które zostają matkami”.

Agnieszka Graff, Świat bez kobiet. Płeć w polskim życiu publicznym, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2001.
Agnieszka Graff, Matka feministka, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2014.