Dziś znów o potworach. Tym razem o jednym takim płaczku, który zamieszkuje tylko lasy choinowe w Pensylwanii. Straszny z niego mruk i smutas, nic tylko płacze i płacze. Niestety, ma to dla niego przykre konsekwencje, ponieważ jest łatwym celem dla myśliwych. Ponadto, kiedy chodzi zostawia za sobą ślady - łzy. Zdarzyło się, że jakiś przygłupi farmer upolował Squonka. Kiedy jednak otworzył worek ze zdobyczą, ujrzał tam jedynie łzy i bąbelki. Profesor Ptaszor opowiadał, że słyszał kiedyś śmiech Squonka. Nikt jednak nie daje wiary słowom uczonego.
![]() |
| Squonk i myśliwy (fragment okładki Genesis) |
Wielu fanów płakało także po odejściu Petera Gabriela z Genesis. Miałem wówczas dwa lata i raczej nie sądzę, bym wsłuchiwał się wówczas w rocka progresywnego. Wiele lat później – i to już pamiętam – podobnie było z Fishem i Marillion. Z czasem okazało się jednak, że można i bez charyzmatycznego lidera. Moim zdaniem przez chwilę było nawet dużo lepiej. Zarówno „A Trick of the Tail” (1976), jak i „Wind and Wuthering” (1976) to absolutne perełki. I właśnie na pierwszej płycie znajduje się utwór o tajemniczym tytule „Squonk”. Fajna piosenka o najnieszczęśliwszym ze wszystkich zwierząt. Dużo tych smutków więc czas kończyć.
Do poczytania:
J.L. Borges: Księga istot zmyślonych. Przeł. Zofia Chądzyńska. Wyd. Prószyński i S-ka. Warszawa 2000 (sam autor wykorzystał książkę Williama T. Coxa Fearsome Creatures of the Lumberwoods, With a Few Desert and Mountain Beasts, 1910).
Genesis: "A Trick of the Tail" (1976)
