Wracam do swoich ulubionych gitarzystów. Czas na podium. Miejsce trzecie - Frank Zappa. Bez niespodzianki. Taki fragmencik o muffinowym człowieku (+ Adrian Belew)
niedziela, 11 października 2020
piątek, 14 sierpnia 2020
Cytaty, które lubimy
Z listów Jakobsona do Kruczonycha.
Dotyczy nie tylko poetów.
„Gdy poeta za dużo żre (obojętnie, czy jest bogojadem,
ludojadem, czy samojedą), to jego wiersze okazują się 1) ekskrementami… […] 2)
wymiocinami".
czwartek, 23 lipca 2020
Refleksje z filozofii języka
Miroslav Holub
Krótka refleksja o słowie ból
Wittgenstein powiada: słowo Boli zastąpiło
płacz i okrzyki bólu. Słowo Ból
nie wyraża bólu, ale go zastępuje
Stąd nowe zachowanie
w razie bólu.
Słowo wchodzi pomiędzy nas i ból
jak otrzewna ciszy.
Jest wyciszeniem. Jest igłą,
która wypruwa ścieg
pomiędzy krwią a gliną.
Słowo jest pierwszym kroczkiem
wolności
od siebie.
Pod warunkiem, że wokół
są inni.
Przeł. Józef Waczków
środa, 15 lipca 2020
Wtorki z gitarzystami
Zbliża się do końca cykl z moimi ulubionymi gitarzystami. Pozostało jeszcze czterech. Dzisiejsza prezentacja będzie zagadką. Ponieważ mój bohater jest gitarzystą tak znanym i docenianym (mam nadzieję), to zagadka jest czystą formalnością.
Oto fragment bardzo znanego (mam nadzieję) filmu. Główny bohater filmu (rzecz dzieje się Londynie) przypadkiem (czyżby) trafia na koncert. A na scenie zespół z dwoma gitarzystami. Chodzi mi o wyższego, bruneta, grającego na białej gitarze. Tym razem występuje w roli drugoplanowej (w tej kategorii też dają Oscary). Jednak po głowie krążył mu już plan założenia nowej kapeli - tylko z jednym gitarzystą. Znakomita scena.
środa, 8 lipca 2020
Wtorki z gitarzystami
Jednym z najważniejszych znaków firmowych zespołów grających tzw. rocka progresywnego (muzyka dla wrażliwych - jak reklamowała to pewna firma, sprzedająca kasety magnetofonowe), jest pewien poziom wyszkolenia muzycznego. Jeśli chcecie grać piosenki, które trwają po pół godziny, to naprawdę musicie jakoś wypełnić ten czas. Popisy na klawiszach, perkusji, potem jeszcze raz klawisze, wokalizy i oczywiście niezliczone akrobacje gitarzystów.
Kiedyś byłem wielkim fanem tego typu muzyki, dziś nie jestem w stanie wysłuchać nawet Pompejów (nie jestem już pewnie taki wrażliwy). Nuda. Rock progresywny znudził nawet samych muzyków, którzy przeszli w stronę rocka eksperymentalnego czy jazzu.
Niemniej jednak Latimer, Gilmour, Fripp, Rothery, Akermann, to w swoim fachu - mistrzowie. Z całej tej grupy, wybieram - mojego faworyta - Steve'a Howe'a. Fantastycznie długie palce.
wtorek, 30 czerwca 2020
Kto się boi Immanuela Kanta? Cz. 18
Wracam do mojego starego cyklu, chociaż studenci już nie boją się Kanta. Nikogo się nie boją. Wracam fragmentem z Wielimira Chlebnikowa. Interpretację pozostawiam czytelnikom, ja boję się spróbować:
"Marzę o wielkim ognisku z książek. Żółte iskry, zwinny ogień, przezroczysty popiół, rozsypujący się od dotknięcia, a nawet oddechu, popiół, na którym można jeszcze odczytać poszczególne strofy, słowa chwały lub pychy - wszystko zmienia się w czarny, piękny, rozjarzony od wnętrza ogniem kwiat, wyrosły z książek ludzkich, jak kwiaty przyrody wyrastają z ksiąg ziemi, grzbietów jaszczurów i innych zwierząt wykopaliskowych. I wtedy, jeżeli na bryle płonących stron przypadkiem zostanie słowo: Kant, to ktoś znający narzecze szkockie, przetłumaczy to słowo na 'szewc'. To wszystko, co pozostanie z myśliciela. Wzniósł on nierękodzielny pomnik ograniczoności swego narodu. Zresztą, czy był on myślicielem?".
czwartek, 25 czerwca 2020
Cytaty, które lubimy
A dziś mało znany, ale wart poznania, węgierski pisarz:
„Uważam, że ludzie żyją dopóty, dopóki mają rację, bo kiedy się mylą w ocenia świata i rzeczy, to się powoli zniechęcają, tracą humor, podupadają na zdrowiu i odchodzą… umierają. Dlatego w obecności babci nigdy nie wyrażam swojej opinii w kwestiach, co do których ja mógłbym mieć rację, nie ona. Najlepiej milczeć” (Géza Csáth: Opium. Opowiadania i dzienniki. Przeł. E. Cygielska i inni. Wyd. PIW. Warszawa 2016, s. 156).
„Uważam, że ludzie żyją dopóty, dopóki mają rację, bo kiedy się mylą w ocenia świata i rzeczy, to się powoli zniechęcają, tracą humor, podupadają na zdrowiu i odchodzą… umierają. Dlatego w obecności babci nigdy nie wyrażam swojej opinii w kwestiach, co do których ja mógłbym mieć rację, nie ona. Najlepiej milczeć” (Géza Csáth: Opium. Opowiadania i dzienniki. Przeł. E. Cygielska i inni. Wyd. PIW. Warszawa 2016, s. 156).
środa, 24 czerwca 2020
Wtorki z gitarzystami
Dziś powracam do moich ulubionych klimatów, czyli muzyki świata (nie wiem, jak lepiej to nazwać). Wielką gwiazdą tej muzyki jest Senegalczyk Youssou N'Dour. Niestety, nie gra na gitarze. Gra na niej za to Barthélémy Attisso. I to jak. Z pochodzenia Togijczyk, z wykształcenia prawnik był jednym z filarów legendarnego senegalskiego zespołu Orchestra Baobab. Ten założy w 1970 roku w Dakarze zespół stał się jedną z czołowych przedstawicieli muzyki afrykańskiej (choć mocno w typie son-cubano). Zespół ma się całkiem dobrze, choć Attisso nie nadaje już rytmu i nie wykręca pięknych solówek. W przeciwieństwie do gitarzystów, o których pisałem wcześniej - żyje. Wrócił do swojego zawodu i udziela porad prawnych w niebezpiecznym Lomé.
niedziela, 21 czerwca 2020
czwartek, 18 czerwca 2020
Subskrybuj:
Posty (Atom)

