Zawsze bardzo lubiłem zabawy typu - najlepsza płyta w 1980 roku, najlepszy wokalista, najlepsza solówka itp. Chyba wciąż to lubię, dlatego chciałbym przedstawić (w odcinkach) kilku moich ulubionych gitarzystów. Oczywiście, Hendrix i Montgomery są najwięksi. Ale mam innych faworytów. Niestety, głównie martwych lub mocno już poświałych. Prawie nie słucham nowej muzyki, wyznając kult "kiedyś to była muza".
Na początek (niech będzie to miejsce 10) ex aequo dwóch Panów. Pierwszy z nich pochodzi z Mali, największego zagłębia muzycznego na świecie, a nazywa się Ali Ibrahim "Ali Farka" Touré. Drugi z kolei - to amerykański gitarzysta, Ry Cooder.
Już nie pamiętam, kiedy usłyszałem pierwszy raz Touré. Dobrze zaś przypominam sobie świetny film "Paryż,Teksas", do którego Cooder napisał znakomitą muzykę. Słychać w ich gitarach słońce i piasek pustyni. I ta technika slide.
Cooder, który bardzo często poszukiwał "korzennych" muzyków, nagrał (także wyprodukował) płytę z Touré. Talking Timbuktu ukazała się w 1994 roku. Genialna płyta. Oto ostatni utwór "Diabary"
Tym razem z książki Aravinda Adigi ("Między zabójstwami". Przeł. Agnieszka B. Ciepłowska. Prószyński i Sk-a. Warszawa 2009). Znakomity pisarz. Wart przeczytania jest zwłaszcza jego debiut "Białe tygrys".
„W końcu święta kobieta zasnęła. Jej chrapanie przepełniało duszę kucharki strachem. Autobus podskakiwał na nierównej drodze, a Jayamma zastanawiała się, jak też ją ukarzą bogowie. Kim będzie w następnym wcieleniu? Karaluchem? Rybikiem cukrowym mieszkającym w starej księdze? Glistą? Larwą w stercie krowiego łajna? A może czymś jeszcze gorszym? Raptem przyszła jej do głowy dziwna myśl. Jeśli nagrzeszy w tym życiu dość dużo, może w następnym urodzi się jako chrześcijanka? Od razu zrobiło jej się lżej i weselej. Natychmiast przysnęła.”
Mirka Benešová –
młoda dziewczyna poznaje w Pradze muzyka Mejle Hlavse – jednego z
najważniejszych muzyków Czechosłowackiej sceny muzycznej (Plastiki, DG 307, Půlnoc).
Tworzą piękną parę.
Po kilka latach
rozstaje się z Hlavsą i wiąże się z beatinkiem Milanem Kochem – biorą ślub.
Pewnego listopadowego
wieczora Mirka Kochova z mężem czekali na tramwaj. W pewnej chwili straciła z
oczu swego męża. Szukała go całą noc.Po
kilku godzinach znaleziono jego rozjechane ciało w tunelu.
Swe życie
poświeciła odnalezieniu, opracowaniu i wydaniu poezji Kocha. Zrealizowała cel. Pierwsze wydanie dorobku męża rozdała znajomym.
Pewnego dnia dwudziestoczteroletnia
Mirka Kochova dopisała krzyżyk do swego nazwiska na skrzynce pocztowej, wróciła
do mieszkania i odkręciła gaz.
Poeta, filozof
Egon Bondy napisał tekst. Hlavsa – muzykę.
Autor - dzieło - odbiorca. Który element jest najważniejszy w artystycznym procesie. Może wszystko jest ważne? Za Georgiem Steinerem stawiam proste pytanie: „Dlaczego właściwie G-moll miałoby być »kluczem
smutku«?. No właśnie, dlaczego? Jeżeli odpowiemy na to pytanie, to rozjaśni się również nasz estetyczny dylemat.
Do poczytania:
G. Steiner: Zerwany kontrakt. Przeł. O. Kubińska. Warszawa 1994.
Dziś filozoficzny dowód
na to, że (modowe) perpetuum mobile
jest nie tylko możliwe, ale także jak najbardziej realne:
„W dniach mego
dzieciństwa, pamiętam, widziałem ludzi małych i wielkich, którzy mieli
wszystkie końce szat pocięte we wszystkich częściach, tak od głowy, jak od stóp
i z boków; i tak piękny zdał się ów wynalazek w owym okresie, że cięto jeszcze
wymienione strzępy i noszono kaptury i trzewice i czepce w sposób podobny
pocięte, że wychodziły z głównych szwów szat, w różnych barwach.
A potem widziałem
trzewiki, berety, mieszki, broń – którą noszono dla napaści – kołnierze ubrań,
końce kaftanów od nóg, ogony szat, a nawet w końcu usta tych, którzy chcieli
być piękni, zaostrzone w długie i ostre dzioby.
W innym okresie zaczęły
róść rękawy i stały się tak wielkie, że każdy dla siebie był większy od sukni;
potem zaczęły się wznosić szaty wkoło szyi, tak, że na końcu zakryły całą
głowę; potem zaczęto ją rozdziewać do tego stopnia, że szaty nie mogły się
utrzymać na ramionach, bo na nich nie leżały.
Potem szaty zaczęły się
tak przedłużać, że ludzie mieli ustawicznie ramiona obarczone sukniami, by ich
nie deptać nogami; potem doszły do takiej krańcowości, że odziewały tylko do
biódr i do łokci, a były tak ciasne, że cierpiano z powodu nich wielkie męki, a
wielu ginęło pod niemi; a stopy były tak ściśnięte, że palce kładły się jeden
na drugim i obciążały nagniotkami”.
Ten jakże radosny opis pochodu trendów rodem z renesansowych Włoch, pochodzi z książki:
Leonardo da Vinci: Pisma wybrane. Wybór, układ, przekład i
wstęp Leopolda Staffa. Tom I. Warszawa–Kraków 1930.
Walijskiego muzyka Greena Gartside'a, lidera założonego w 1977 roku zespołu Scritti
Politti, z pewnością można zaliczyć do grona najbardziej oczytanych muzyków. A że muzyka to nie
sport, to konkurencja nie odstaje.
Na pierwszym albumie "Song of Remember" (1982) znalazł się utwór
pod tytułem Jacques Derrida. Myślę, że piosenka wciąż dobrze brzmi. Ale liczą się także słowa. Nie będę dokonywał dekonstrukcji tekstu (patrz niżej),
powiem jednak o czymś innym.
Proszę sobie wyobrazić, że słynny (być może także i Cardiff) filozof
Jacques Derrida spotkał się z muzykiem. W paryskiej kawiarni porozmawiali sobie
między innymi o ekspresji w muzyce. Derrida powiedział, że to, co robi Walijczyk
jest częścią tego samego projektu zniszczenia. Jest to ten sam dekonstrukcyjny
nastrój – choć w muzyce przejawia się on inaczej. To, co niepokojące zawsze
stanowiło doświadczenie dla popu. I tak oto muzyka pop wstąpiła na
pierwszy front w walce przeciw logocentryzmowi.
Może zastanawia Państwa dziwna nazwa zespołu. I tu jeszcze raz znajdujemy
potwierdzenie oczytania Greena Gartside’a.
Oto fragment tekstu:
I'm in love with the bossanova
He's the one with the cashanova
I'm in love with
his heart of steel
I'm in love
I'm in love with
the bossanova
He's the one with
the cashanova
I'm in love with
his heart of steel
I'm in love
How come no-one
ever told me
Who I'm working
for
Down among the
rich men baby
And the poor
Here comes love
for ever
And its here comes
love for no-one
Oh here comes love
for Marilyn
And it's oh my
baby oh-oh my baby
What you gonna do?
In the reason - in
the rain
Still support the
revolution
I want it I want
it I want that too
B'baby B'baby it's
up to you
To find out
somethin' that you need to do
Because
'm in love with a
Jacques Derrida
Read a page and
know what I need to
Take apart in my
baby's heart
I'm in love
I'm in love with a
Jacques Derrida
Read a page and
know what I need to
Take apart in my
baby's heart
I'm in love
To err is to be
human
To forgive is too
divine
I was like an
industry
Depressed and in
decline
A tu piosenka:
Do posłuchania:
Sctitti Polliti: Song of Remember (1982)
Do poczytania:
J. Derrida: O gramatologii. Przeł. B. Banasiak. Warszawa 2011.